Mogę zaufać swojemu doświadczeniu. Wsłuchaj się w siebie.
06 Styczeń 2009
Kilka dni temu w pociągu między Warszawą a Wrocławiem spożyłem książkę Briana Thorne`a – „Carl Rogers”.
Carl Rogers to fascynująca postać. Z rolnika ewoluował w jednego z największych Mistrzów psychoterapii.
Życiowe credo Rogersa zawiera się w słowach „Mogę zaufać swojemu doświadczeniu.”
Jest ono doprawdy budujące i wspaniałe. Gdy przeczytałem te słowa poczułem, że zmienia się moje życie.
Zdarzało mi się w przeszłości znajdować w sytuacji gdy rozpaczliwie poszukiwałem zewnętrznego autorytetu i czułem się obezwładniony z powodu własnego niezdecydowania.
Co robić, jak postąpić, jak się zachować? Te pytania często nie dawały mi spokoju. Bałem się, że podejmę złą decyzję, że popełnię błąd. Martwiłem się co powiedzą o moich wyborach rodzice, znajomi i inni.
Zabiegając o uznanie traciłem zdolność do podejmowania decyzji i dokonywania trafnych wyborów, nie ufałem dowodom dostarczanym mnie przez własne zmysły. Oceniając wartość przedmiotów i doświadczeń odwoływałem się do opinii innych osób.
Carl Rogers powiedziałby że miałem „zewnętrzne umiejscowienie oceny”.
Pamiętam jak kiedyś – gdy jechaliśmy samochodem zaimponował mi mój świetny kumpel
- Michał Szczygieł. Rozmawialiśmy o życiu i o podejmowaniu decyzji. Michał zabrał głos i rzekł: „Lubię spontanicznie podejmować decyzje. Nawet jeśli podejmie złą, to przynajmniej wiem – że sam decyduję o swoim życiu.” Bardzo mi się to spodobało. Dzięki Michał za tamtą lekcję!
Brian Thorne w przytaczanej przeze mnie książce pisze:
„Ktoś, kto w dzieciństwie miał to nieszczęście, że ważne dla niego osoby były bardzo krytyczne albo oszczędne w wyrażaniu swojej aprobaty, zazwyczaj buduje negatywne pojęcie własnego Ja, oparte na nieprawdziwych przesłankach. Taki człowiek ma niewielkie szanse na utrzymanie i pielęgnowanie wewnętrznego umiejscowienia oceny, niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania niezależnej osoby.”
Co zrobić, by wykorzystać ową niewielką szansę i umiejscowić ocenę zamiast na zewnątrz, to wewnętrz?
Rogers odpowiada we wspaniały sposób:
Trzeba budować w sobie otwartość na doświadczenie, wsłuchiwać się w siebie i innych i bez poczucia zagrożenia doświadczać tego, co się zdarza. Należy żyć teraźniejszością i poświęcać uwagę każdej przeżywanej chwili.
Jeszcze jeden cytat Thorne`a:
Dojrzałe osoby traktują doświadczenia organizmu jako niezawodne źródło informacji pomocnej w podejmowaniu decyzji. W znacznie mniejszym stopniu zwracają się do zewnętrznych autorytetów po wskazówki dotyczące zachowania i rzadziej podporządkowują się innym. Ludzie z takim zaufaniem do siebie najczęściej zyskują poczucie osobistej wolności i potrafią przyjąć odpowiedzialność za kierunek swoich badań i za ich konsekwencje.
Jaki płynie z tego morał?
Zaufaj sobie, zaufaj swojemu doświadczeniu! Otwórz się na wrażenia płynące z Twoich zmysłów!
Co czujesz? Co widzisz? Co słyszysz? Co o tym myślisz? Czy to Ci się podoba?
Życie postrzegane swoimi własnymi oczami jest nie tylko dużo bardziej autentyczne, ale także bez porównania swobodniejsze, piękniejsze i ciekawsze.
Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz
Opublikowany w inne | Komentarze (2)

26 mar 2009, 15:58
Dokładnie tak robię
A najważniejsze w tym wszystkim to zaakceptowanie faktu, że błędy są i powinny być. To nie koniec świata, to tylko nowe doświadczenie.
Kiedy przestaniemy się bać popełniania błędów, nasze życie stanie się nie tylko ciekawsze i bardziej radosne, ale też będziemy mieć wrażenie, że podejmujemy w większości same dobre decyzje.
Paradoks? Nie. To zmieniło się nasze podejście do błędów i porażek.
27 mar 2009, 11:22
@Viola – cieszę się, że się rozumiemy w tej sprawie
Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz