Dlaczego nie popieram homeopatii i nie stosuję jej u moich Pacjentów?
31 Maj 2009
Affirmanti occumbit comprobatio
Do twierdzącego należy podanie dowodu

Moje stanowisko w kwestii homeopatii będzie dość krótkie.
Kamieniem węgielnym, credo medycyny, którą uprawiam są następujące słowa:
“Traktuj każdego Pacjenta indywidualnie, dostrzegaj go w pełni i staraj się mu pomóc najlepiej jak tylko potrafisz.”
Gdy skonfrontuję moją filozofię medycyny, z tym co ma do zaoferowania homeopatia, zupełnie nie widzę uzasadnienia by z niej korzystać.
Po pierwsze: z całą pewnością mogę potraktować Pacjenta indywidualnie i nie są mi do tego potrzebne żadne “granulki”.
Ba! Póki co, na szczęście, rodzajów granulek jest dużo mniej, niż innych środków i choćby z tego powodu mogę Pacjentowi chorującemu np. na zwykłe przeziębienie zaproponować bardziej zindywidualizowaną terapię, zamiast z automatu odesłać go do apteki po cudowne granulki zaczynające się na literę o i kończące się na m.
Po drugie: dostrzec Pacjenta w pełni, to znaczy dostrzegać poprzez pryzmat “chorobowy”, plus “sięgać gdzie wzrok nie sięga” i widzieć osobę poprzez pryzmaty takie jak “psychologiczny”, “socjologiczny” i “finansowy”.
Nie widzę najmniejszego sensu stosować granulek np. za 15pln, charakteryzujących się poza ładnym opakowaniem głównie tym, że nikt nigdy naukowo nie dowiódł skuteczności ich działania.
Zamiast tego, w tej samej kwocie wolę polecić: syrop przynoszący ulgę, herbatę ziołową, coś przeciwgorączkowego i czosnek.
Efekt leczenia będzie dużo lepszy, herbaty starczy na po infekcji a w kieszeni zostanie 15 pln, bo przecież lecząc wspomnianymi granulkami na jakiś syrop, na herbatę i na czosnek pieniążki też trzeba wydać.
Po trzecie: jeśli chcesz zrozumieć grafikę, która moim zdaniem jest świetną “karykaturą” idei związanej z homeopatyczną teorią “pamięci wody” a Artur w swoim komentarzu nazwał “zupełnie bezwartościową” polecam zapoznanie się z tym i tym artykułem.
Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz
Opublikowany w informacje | Komentarze (29)




31 Maj 2009
Powiem Ci szczerze, że dostrzeganie pacjenta całościowo jest dla mnie słabym argumentem przeciw homeopatii.
Bo na przykład ja sobie myślę: niby chce mi pomóc a nie stosuje homeopatii !
Rozumiesz ?
31 Maj 2009
@Integralny - to, że niektórym w realnym życiu nie da się pomóc, to zupełnie inna sprawa.
Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz
31 Maj 2009
Witam,
w dzieciństwie byłem chorowitym dzieckiem. Często odwiedzałem gabinety lekarskie.
Nie mam najmniejszego powodu by podejrzewać, że lekarz nie starał się mi pomóc najlepiej jak potrafił (czyli zgodnie z Twoją maksymą).
Niestety, wielokrotnie okazywało się, że przypisywane kuracje nie pomagały - więc decydowano się na mocne antybiotyki.
Na pewno mój organizm jest za to wdzięczny… w końcu ich działanie zostało dowiedzione naukowo… i jestem zdrowy. Niestety, NEGATYWNE SKUTKI stosowania tych leków też zostały udowodnione naukowo.
Jakiś czas później spróbowałem homeopatii - nie była to moja świadoma decyzja - po prostu rodzice zaprowadzili mnie do lekarza, który specjalizował się w homeopatii.
Był to lekarz, czyli w świetle artykułu, do którego link przytoczyłeś, łamał kodeks etyki lekarskiej (oczywiście jeśli treści w tym artykule są zgodne z prawdą, do czego w niektórych fragmentach mam wątpliwości).
I bardzo mu za to dziękuję, bo do dziś leczę się homeopatycznie - choć teraz już zdecydowanie rzadziej.
Może wraz z wiekiem przestałem być tak podatny na choroby, a może w końcu organizm nie był ciągle osłabiany konwencjonalnymi lekami. Nie wiem.
Innym razem byłem u dermatologa - dostałem maść sterydową. Homeopata przypisał mi maść homeopatyczną. Pomogła. Uff… nie wiele brakowało…
Jeżeli pomógł mi efekt placebo, to czy nie jest to wspaniałe? Ograniczony lekarz konwencjonalny wierzący tylko w to co zakuwał przez lata na akademii medycznej zapisywał mi leki inwazyjne, kiedy nie było to konieczne. A te leki zdecydowanie były droższe niż “granulki za 10pln”.
Wrogowi nie życzę takich lekarzy.
Na pewno dostrzegał mnie w pełni, portfel rodziców również. I nie był to jeden lekarz. Nie dwóch. Nie… . Ale ok, może miałem wyjątkowego pecha - przecież zdarza się, że ktoś wygrywa w totka, czyż nie?
——-
“Gdy skonfrontuję moją filozofię medycyny, z tym co ma do zaoferowania homeopatia, zupełnie nie widzę uzasadnienia by z niej korzystać.”
Zgadzam się w 100%.
Skoro ma Pan tak ograniczone pojęcie o homeopatii, to jak mógłby Pan ją komuś polecać? W tym wypadku jest to bardzo przemyślana decyzja. Szkoda, iż w dalszej części postu nie widać już tyle rozsądku.
“zamiast z automatu odesłać go do apteki po cudowne granulki zaczynające się na literę o i kończące się na m”
Świat leków homeopatycznych nie składa się tylko z jednego leku, zaczynającego się na o i kończącego się na m. Nie ogranicza się również tylko do granulek (mam nadzieję, że w tym momencie nie został Pan zbyt zszokowany).
Czy był Pan kiedyś u homeopaty (ale lekarza, a nie jakieś pani pod tunelem sprzedającej kwiaty, mówiącej że jest wybitnym politykiem, fizykiem i przy okazji homeopatą)?
Jakbym był pańskim pacjentem, bałbym się tego stwierdzenia “z automatu”. Bałbym się, iż mimo tego całego gadania o zindywidualizowanej terapii dostanę zindywidualizowaną terapię z automatu…
“Nie widzę najmniejszego sensu stosować granulek np. za 15pln, charakteryzujących się poza ładnym opakowaniem głównie tym, że nikt nigdy naukowo nie dowiódł skuteczności ich działania.”
Cóż… oprócz tego jest jeszcze taka mała nieistotna cecha. Wiele osób twierdzi, że im to pomogło. A nikt nie udowodnił (ani chyba nawet nie powiedział), że mu zaszkodziło. A z tym udowadnianiem to przecież takie ważne! (więc proszę o tym pamiętać w obie strony).
Kopernik twierdził, że Ziemia kręci się wokół Słońca. Gdy udowadniał to ludziom, nikt nie wierzył (może były jakieś wyjątki, nie wiem - ale zapewne ponad 99,9% nie wierzyło). Więc może nie przekreślajmy z góry wszystkiego, czego nauka jeszcze nie udowodniła. Aż taka mądra ludzkość nie jest jeszcze, aby rozwiązać wszystkie zagadki wszechświata (czy choćby ludzkiego organizmu).
“Efekt leczenia będzie dużo lepszy, herbaty starczy na po infekcji a w kieszeni zostanie 15 pln, bo przecież lecząc wspomnianymi granulkami na jakiś syrop, na herbatę i na czosnek pieniążki też trzeba wydać.”
No proszę… jest Pan tak dobry, że zna wyniki obu kuracji, zanim choroba wystąpi i za nim homeopata przypisze przez niego polecane leki (niezależnie, jakie by nie były). Super, rewelacja. Rany, czy Pana klienci czytają Pana wpisy? Lepiej by wiedzieli…
To niech mi jeszcze Pan coś przypisze na to, na co zachoruję za 3,5 roku. bardzo proszę.
“@Integralny - to, że niektórym w realnym życiu nie da się pomóc, to zupełnie inna sprawa. ”
W przypadku homeopatii zdarzyło mi się, że mój lekarz powiedział: “niestety, w tym wypadku nie mogę przypisać Panu nic z leków homeopatycznych, musimy skorzystać z konwencjonalnych leków”. I ok - jasno postawiona sprawa (nie wyzysk i wciskanie na siłę, jak sugerują przytoczone przez Pana artykuły - swoją drogą, gratuluje kształtowania swojej opinii na takich artykułach).
Pisze Pan w odpowiedzi do użytkownika o nicku Integralny - nie widzę takiego postu, czy to oznacza, że usuwa Pan komentarze (prawdopodobnie wyrażający inny pogląd)?
Jeżeli zdecyduje się Pan usunąć ten komentarz, ponieważ jest nieprzychylny Pana zdaniu i Pana nastawieniu, proszę choćby o wiadomość na adres mailowy.
Również “pozdrawiam zdrowo” i polecam kształtowanie sobie opinii o czymś na większej ilości RÓŻNORODNYCH źródeł. A najlepiej na własnym doświadczeniu.
P.S. Jak można uargumentować “efekt placebo” na 2 letnim dziecku?
31 Maj 2009
@Weirdo - dziękuję, że znalazłeś tyle czasu by napisać tak obszerny komentarz.
Szanuję Twoje doświadczenia i sposób myślenia, choć są one zupełnie odmienne od moich.
Mamy tak piękne czasy, że każdy ma prawo wierzyć w co chce, dlatego nie będę polemizował z Twoją “wiarą w homeopatię”.
Różnimy się tym, że Ty wierzysz “w coś, co wielu ludziom pomogło” a ja biorę moralną i prawną odpowiedzialność za zdrowie swoich Pacjentów.
Jak wejdziesz na http://psychika.net, to zorientujesz się kto to jest Integralny.
Cieszę się, że zgadzamy się chociaż w tej kwestii.
Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz
31 Maj 2009
Poniższy fragment całkowicie niesłuszny, już wiem, że Integralny to autor Psychika.net - przepraszam za podejrzenie.
“Pisze Pan w odpowiedzi do użytkownika o nicku Integralny - nie widzę takiego postu, czy to oznacza, że usuwa Pan komentarze (prawdopodobnie wyrażający inny pogląd)?”
31 Maj 2009
A może Pan napisać, jakie Pan ma doświadczenie z homeopatią, iż wygłasza Pan takie a nie inne opinie?
Wydaje mi się to ważna dla Pańskich czytelników, którzy nie mają pojęcia o homeopatii. Aby wiedzieli, dlaczego tak Pan uważa.
31 Maj 2009
Chodziło mi o to, Konradzie, że piszesz ogólnie “homeopatia jest czymś złym”.
Pytanie - dlaczego ?
Jak mnie boli głowa to biorę tabletkę , nie widzę powodu dlaczego granulki miały by mi nie pomóc ?
Skoro homeopatia nie pomaga dlaczego tak wiele osób ją stosuje ?
31 Maj 2009
Nowoczesnym lekarzom “wypada” wyśmiewać homeopatię, bo to “szarlataneria”, a ja czekam na wyniki badań
31 Maj 2009
To jest chyba inaczej. Lekarze nie zajmują się testowaniem nieprzebadanych naukowo środków na swoich pacjentach.
Jeśli ktoś z Państwa mógłby podać gdzie można przeczytać sobie o badaniach naukowych środków homeopatycznych, to byłabym wdzięczna. Chodzi mi o badania z prawdziwego zdarzenia, takie podwójnie ślepe, z grupami kontrolnymi etc.
Zdecydowanie NIE chodzi mi o badania, które przeprowadzają firmy produkujące takie środki. :), tylko o obiektywne badania.
31 Maj 2009
Medycyna to nauka i powinna opierać się na naukowych dowodach. Jeśli ktoś jest lekarzem i posiada dyplom uczelni medycznej to nie powinien stosować leczenia na którego skuteczność nie ma dowodów. Homeopatia to niekonwencjonalna metoda, jak wiele innych podobnych, i “leki” homeopatyczne powinien ordynować homeopata (tak jak np. kręglarz), a nie lekarz. Oczywiście jeśli na kogoś “nic” działa, to świetnie - nie musi iść do lekarza i przyjmować “szkodliwych” leków.
31 Maj 2009
Ostanio miałam pacjenta, ktory jak wynika z jego relacji zgłosił sie do bioenergoterapeuty bo jak twierdził leki przepisywane przez lekarzy mu nie pomagały. Bienergoterapeuta wziął zwykłą spożywczą folię, połozył ja ( wg relacji pacjenta) na specjalna piramidę, z której pobrał energię , polecił by pacjent zakladał tę folię codziennie na dwie godziny i na nią zakładał damską pończochę.
Wg relacji pacjenta terapia pomogła, a ze przy okazji oblazł ze skóry i pojawiły sie owrzodzenia z powodu odparzeń to tego jakby nie zauważa.
Tego, że wcześniej brał leki przepisane przez lekarzy i najprawdopodobniej to one wreszcie zadziałały nie brał pod uwagę.Bioenergoterapeuta zainkasował 100zł.
Głupota ludzka nie zna granic.
Z homeopatią jest podobnie.
31 Maj 2009
Znalazłam fajny cytat dot. homeopatii: http://czytajczytaj.blogspot.com/2009/05/jeszcze-o-homeopatii.html :))
31 Maj 2009
“Medycyna to nauka i powinna opierać się na naukowych dowodach.” - z tym stwierdzeniem bym polemizowała.
Medycyna to sztuka i opiera sie na hipotezach podpartych statystyką.
31 Maj 2009
Jeśli chodzi o “pamięci wody” w kontekście homeopatii torzeczywiście trudno o jakiekolwiek dowody. Trzeba jednak uważać, aby tym samym nie wyśmiewać zjawiska pamięci wody odkrytego przez Masaru Emoto, które jest naukowym faktem
31 Maj 2009
Dodam do tego, że wielu lekarzy jednak często stosują wątpliwe naukowo środki, więc na homeopatię nie powinni się raczej oburzać. Mam na myśli np. szczepionki na choroby, których wirusów nigdy nie wyizolowano (sic!)
31 Maj 2009
Jakie to szczepionki na choroby spowodowane niewyizolowanymi wirusami?
31 Maj 2009
Alicjo, porozmawiajmy na przykład o Polio. Czy wiesz w jak absurdalny sposób uznano, że ta choroba jest spowodowana wirusem? Polecam lekturę:
http://911redpill.blogspot.com/2009/05/polio-najwiekszy-szwindel-medycyny.html
Nie dodaję już do tego faktu, że szczepionki zawierają rozmaite świństwa (do niedawna rtęć!), a podawanie np. potrójnych szczepionek noworodkom jest absurdem i wręcz zbrodnią na dopiero wykształcającym się systemie odpornościowym.
31 Maj 2009
Szarlatani są wszędzie, nie tylko wśród homeopatów i bioenergoterapeutów. Amerykańskie określenie szarlatana jako “snake-oil salesman” wzięło się od Rockefellera, który sprzedawał ropę naftową z perfumami jako lekarstwo na wszystko (nie żartuję, sprawdźcie sami). Potem oczywiście zafundował nam instytuty medycyny i ten mroczny epizod jakoś dziwnym trafem został z historii wymazany.
Nie mówiąc już o lekarzach i naukowcach, którzy fałszują badania na użytek koncernów farmaceutycznych. Czym taka osoba różni się od wspomnianego przez dr Ewę 999 szarlatana ukrywającego się pod maską bioenergoterapeuty?
Proszę więc o nie stawianie równości między całą homeopatią, która wywodzi się z konkurencyjnej dla Pasteura teorii Bechampa (jakiś lekarz w ogóle zna to nazwisko?), a bioenergoterapią (zachęcam do przeczytania książki “Body Electric” na temat roli prądu w organizmie) i szarlatanerią.
Takie porównywanie jest wyrazem ignorancji i/lub arogancji autora. Zachęcam do uzupełnienia swojej wiedzy na tematy, które nas drażnią i do pewnej pokory w stosunku zarówno do człowieka, jak i do natury.
31 Maj 2009
@Iza: Izo, niestety nie mogę się z Tobą zgodzić. Piszesz:
Homeopatia to niekonwencjonalna metoda, jak wiele innych podobnych, i “leki” homeopatyczne powinien ordynować homeopata (tak jak np. kręglarz), a nie lekarz
Bardzo dobrze, jeśli homeopata ma wykształcenie medyczne. Im jego wiedza większa tym lepiej dla pacjenta. Lepiej zna przyczynę i skutki choroby, przez co lepiej wie czy i jakie środki homeopatyczne mogą pomóc oraz potrafi zdiagnozować kiedy zaniechanie leczenia tradycyjnego może być bardzo szkodliwe.
Oczywiście, nie powinien to być lekarz, który dostał kilka ulotek z Boirona i uważa się za homeopatę…
Właściwie to nawet nie wiem czy istnieją jakieś uczelnie kształcące homeopatów…
————————————————–
Dlaczego “tradycyjny/normalny/konwencjonalny*” lekarz tak łatwo odrzuca i dyskredytuje leczenie homeopatyczne?
6 lat pełne wielu wyrzeczeń, dużej ilości “wkuwania na pamięć” sposobów i metodologii leczenia. Co chwilę wykładowca powtarza: “Nie możecie pozwolić pacjentom diagnozować się samodzielnie. To Wy jesteście lekarzami i to Wy wiecie lepiej”.
I jeżeli taki student w to uwierzy, nie ma dość rozsądku by zweryfikować inne teorie, to co może zrobić innego, jak tylko odrzucić taką teorię?
Przeciętny lekarz tak naprawdę jest tylko swego rodzaju “rzemieślnikiem” - przez całe życie wałkuje te same metody, zmieniając od czasu do czasu nazwę przypisanego leku (który składem nie różni się wiele od poprzedniego).
Na pocieszenie - w wielu przypadkach wystarczy nam przeciętny lekarz. Szkoda tylko, że wygłaszaniem takich opinii mogą wręcz szkodzić zdrowiu swoich pacjentów niż je wspomagać.
31 Maj 2009
Dla wszystkich którzy wierzą w homeopatię, są przeciw homeopatii, a chyba najbardziej dla tych którzy uważają, że nie ma w niej nic złego: http://www.smh.com.au/national/parents-guilty-of-manslaughter-over-daughters-eczema-death-20090605-bxvx.html
31 Maj 2009
Każdy broni swoich racji:
Lekarz broni medycyny (bo przecież tyle w nią zainwestował).
Uzdrowiciele z kolei bronią homeopatii i irracjonalnych praktyk.
A ja uważam, że prawda jest gdzieś pośrodku. Ani lekarze, ani bioenergoterapeuci nie wiedzą tak naprawdę, co pomaga czy farmaceutyki czy inne metody.
Pamiętajcie, że medycyna to jedynie wycinek drogi prowadzącej do uzdrowienia…
31 Maj 2009
Integralny, dlaczego z jednej strony stawiasz medycynę, a zdrugiej ‘irracjonalne praktyki’. Czy jesteś pewien, że wiesz o czym piszesz? I dlaczego piszesz o bioenergoterapeutach? To nie ma nic wspólnego z tzw. medycyną naturalną.
31 Maj 2009
niedawno przeczytalam na interku
informacje, ze lekarze w USA sa wymienieni na 3 miejscu jako przyczyny zgonow:))))
31 Maj 2009
A ja, radośnie i obrazoburczo, znowu wpadnę z linkiem
Tym razem historia mężczyzny, który wierzył, że modlitwą uleczy swoją córkę: http://news.bbc.co.uk/2/hi/americas/8180116.stm
Dla mnie modlenie się nad cukrzycą dziecka to tak samo, jak podawanie mi homeopatii. Czyli nie robienie niczego realnego, aby mu pomóc.
31 Maj 2009
zawsze są takie zaciekłe spory o tą homeopatie - to ciekawe.. dlaczego.. walczymy z czymś niewidzialnym..? ja wyleczyłam 2-letnie dziecko podając sulfur - po dwóch latach zielonych kup spowodowanych alergią na białko, tydzień podawania tych “smiesznych granulek” wystarczył, lekarz konwencjonalny proponował lakcid… odstawienie mleka, masła itp, wyleczyłam siebie po 4-miesiecznym rozchwianiu hormonalnym, po odstawieniu zastrzyku antykoncepcyjnego, po 4 miesiacach noszenia podpasek, krwawień, plamień pomógł w tydzień lek firmy Heel na krwawienia kosztował nawet wiecej bo ok 30 zł, cóz dostałabym od ginekologa - inne leki hormonalne. Konradzie - piękne imię
tak ma na imię mój 7-letni syn powiedz mi czy to tylko moja wiara mnie uleczyła..?
pozdrawiam
31 Maj 2009
Nie wiem, dlaczego kolega Bartek napisał iż Bioenergoterapia nie ma nic wspólnego z medycyną naturalną ? Z definicjii Bioenergoterapii wynika iż jest to jedna z metod medycyny naturalnej. Zarówno w świecie lekarzy jak i w świecie bioenergoterapeutów i innych naturoterapeutów są osoby, które mają wyniki poparte wiedzą i umiejętnościami i są osoby nierzetelne i watpliwe , tak więc podpierannie się 1 czy nawet kilkoma przykladami nie ma sensu, bo znajdziemy i w medycynie naturalnej i w medycynie konwencjonalnej wiele dowodów na złe działanie, ale czy to świadczy o całych dziedzinach ? Przykład z bioenergoterapeutą, który pobral energię z soli i zalecił noszenie folli dokladnie świaczy o tym iż był to oszust, a na pewno czlowiek niekompetentny i takie osoby powinno się jak najbardziej tępić. W kursach bioenergoterapii uczestniczą po cichu lekarze i są zdziwieni późniejszymi efektami ( o ile oczywiście mają do bioenergoterapii predyspozycje i pracuje nad rozwijaniem tych umiejętności), ale nikt z nich nie przyznaje się do tego oficjalnie z wiadomych względow. Uważam iż aby o czymś mówić trzeba tego doswiadczyć, choć nawet wtedy istnieje prawdopodobieństwo, że trafimy do nieodpowiedniego człowieka i ugruntujemy swą złą opinię. Odpowiedzialność za życie i zdrowie drugiego jest ważna w kazdej dziedzinie, ale nie wszyscy zdaja sobie z tego sprawę.Biorąc pod uwagę moje doswiadczenia z Bioenergoterapią myślę , że z hoemeopatią jest podobnie , bo w moim przekonaniu gdyby to nie działało, to te dziedziny by nie istniały. Pozdrawiam
31 Maj 2009
Zabijają mnie ludzie którzy twierdzą, że leki homeopatyczne działają. PODWÓJNIE ŚLEPA PRÓBA udowodniła, że ma skuteczność placebo!
Medycyna to faktycznie hipoteza poparta statystykami, ale to ją różni od homeopatii że jest czymś poparta! Również same hipotezy nie biorą się z powietrza, ktoś siedzi nad tym 20 lat i myśli, po czym stwierdza - to może działać, więc testuje to na komórkach (in vitro), potem testuje to na zwierzakach (in vivo), jak działa to w końcu podaje to najtrudniejszym testom in vivo w podwójnie ślepej próbie (faktycznie to procedura trwa jeszcze dłużej i jest jeszcze bardziej skomplikowana) - nikt nie wie, kto bierze placebo, a kto lek - przez kilka miesięcy, a nawet lat i dopiero WTEDY lek trafia na rynek jeśli jego działanie okaże się “statystycznie istotne” (czyli że komuś to faktycznie ma pomóc).
W homeopatii ktoś myśli: cebula powoduje płacz i katar - objawy przeziębienia (?) zatem weźmy roztwór z cebuli (?) i rozcieńczmy go 2000…nie… 500000 razy. Czy podamy roztwór? Nieee… Podamy zanurzone w roztworze tabletki z cukru! Testy kliniczne? Nie. Testy na zwierzętach? Nie. No to może chociaż in vitro? Bardzo mi przykro ale… NIE.
Nie chodzi o to że wykładowcy nam tłuką na studiach, że homeopatia jest zła i w ogóle konkurencja, widzę po prostu, że oferują oni towar, który nie ma żadnej udowodnionej skuteczności, żadnej hipotezy popartej rzetelnymi badaniami, a ich hipoteza lecznicza wywodzi się z XIX wieku (chyba…) i twierdzi że dużo szkodzi a mało (w tym wypadku tak mało, że w ostatecznym roztworze nie ma śladu “substancji czynnej”) pomaga!
Teraz mi powiecie, że byliście u tego i tego lekarza i nic nie pomagało, poszliście do homeopaty i wszystko jak ręką odjął przeszło - cieszę się waszym szczęściem, ale są lekarze lepiej i gorzej wykształceni, znam przykład pary, która przez 5 lat leczyła się u ginekologa na bezpłodność, poszła do innego i po 3 miesiącach były rezultaty widoczne na USG - nie wynika to z błędnych założeń medycyny per se, tylko jej najsłabszego ogniwa, czyli samych lekarzy.
Ja jestem przeciwny całej homeopatii bo osobiście w nią nie wierzę, a żeby miała jakąkolwiek skuteczność trzeba właśnie w nią WIERZYĆ. Jeśli będę miał pacjenta, który chce dostać lek homeopatyczny który mu pomaga, to oczywiście mu go przepiszę, ale nikomu z własnej woli nie wcisnę, bo jest to dla mnie strata pieniędzy.
Co do twierdzenia, że lekarz to taki rzemieślnik, co to nie myśli tylko zapamiętuje schematy jest w tym logika, jak najbardziej. Ale żeby wprowadzić w życie jakiś schemat, trzeba wiedzieć KTÓRY i na tym polega cała sztuka medyczna.
31 Maj 2009
[...] Ciekawą historię opisała Dr Ewa 999 w komentarzach do wpisu o homeopatii na blogu Konrada Kokurewicza: Ostatnio miałam pacjenta, który jak wynika z jego relacji zgłosił sie do bioenergoterapeuty [...]
31 Maj 2009
Szanowni utytułowani lekarze!
Szyderstwa i kpiny z homeopatii doprawdy Wam nie przystoją. Choćby z tego powodu, że 20-30 lat temu Wasi dużo starsi koledzy po fachu, ówcześni lekarze ortopedzi i chirurdzy kpili i wyśmiewali swą konkurencję-kręgarzy podobnie jak Wy dzisiaj homeopatów.
Obecnie tę wiedzę z czasem oczywiście usystematyzowaną i ubraną w akademickie normy i opakowania - a przez to otoczoną powszechnym szacunkiem - nazywa się medycyną manulaną.
Polscy lekarze uprawiający medycynę manualną (dawniej kręgarstwo) uczyli się jej z powodzeniem w USA i Niemczech, a dzisiaj robią z tego pierwsze specjalizacje, doktoryzują się i bodaj piszą prace habilitacyjne.
Kolejny przykład? Proszę bardzo z innej beczki: podologia. Dyscyplina ta jeszcze pięć, dziesięć lat temu ośmieszana była przez wielu lekarzy jako zajęcie dobre dla kosmetyczek i niegodne miana medycyny. Dzisiaj, mimo, że rzeczywiście wyszła z gabinetów pedicure’u jest uznaną dziedziną nauki, o dziwo również w Polsce.
Nasz lubujący się w łacińskich sentencjach doktor-gospodarz- animator- autor zapewnie wie, że podologię ( choć tak się wówczas nie nazywała) uprawiano juz w starożytnym Rzymie.
Kolejny przykład? No to będzie z grubej rury: chemia jako dyscyplina naukowa. Przecież jest ona w prostej linii córą Alchemii, którą przecież każdy polski OSWIECONY inteligent- zwłaszcza ścisły - powinien obśmiać, wykpić i zlekceważyć. O tym, że na UNIWERSYTETACH uczono do XIV w. astrologii, która była matką astronomii przez grzeczność nie wspomnę.
Zainteresowanych, a nie chcących wierzyć w takie herezje jakie tu piszę odsyłam do kolejnej dyscypliny akademickiej: historii nauki.
Nie chciałbym powyższym nikogo urazić, ale mam wrażenie, że pewna branżowa hermetyczność w opisywaniu świata, obecna oczywiście nie tylko w medycynie, znakomicie utrudnia szersze spojrzenie na problem. Dając w zamian znakomity instrument mający przykryć własną niewiedzę: kpinę i śmiech z obcych i nie zrozumiałych pogladów i praktyk.
Szczególne przykre jest zwłaszcza to jakże częste, zwyczajowe już u lekarzy sprowadzenie w podobnych przypadkach całej kwestii do owej “wiary” , co świetnie koreponduje z wiarą w gusła, zabobony, czary tip.itd.
A może warto trochę więcej poczytać, np. o najnowszych odkryciach z zakresu fizyki kwantowej? Wówczas w świetle tej wiedzy okaże się, że owe wyśmiewane rojenia o bioenergoterapii, kanałach energetycznych w ciele człowieka itp. mogą okazać się tą częścią fizyki, jaka jeszcze OSWIECONEJ publiczności po prostu nie jest znana.
Ademar
p.s. O samej homeopatii nie mam żadnej własnej opinii- po prostu o niej niewiele wiem