Giganci polskiej medycyny (część 1). Profesor Julian Aleksandrowicz.
03 Listopad 2008
Jest we Wrocławiu taki ksiądz, który potrafi na kazaniu poruszyć. Porusza On odważnie i głęboko. Piszę o księdzu Emilianie Gołąbku z parafii Św.Antoniego przy al. Kasprowicza we Wrocławiu.
Kazania Ojca Emiliana mają na mnie wpływ taki, że gdy ich słucham w mojej głowie krystalizują piękne pomysły.
***
Postanowiłem przedstawić, a może (mam nadzieję) choć niektórym z Was przypomnieć - sylwetki Wielkich Mistrzów polskiej medycyny.
Dobrze jest, jak młody lekarz ma z kim się utożsamiać. Ma od kogo uczyć się sztuki i ma na kim się wzorować.
Pacjentom wychodzi to bardzo na zdrowie.
W historii polskiej medycyny mieliśmy wielu wspaniałych lekarzy. Co jakiś czas wspomnę na naszym blogu o którymś z nich.
Nie będę do znudzenia powtarzał tego co jest w Wikipedii - tym bardziej, że jest tam niewiele.
Specjalnie dla Was będą same inspirujące perełki…
Nasz cykl o Wielkich Mistrzach polskiej medycyny zacznę od “Juliana z Krakowa”.
Julian Aleksandrowicz (1908 - 1988)
Inni o profesorze Julianie Aleksandrowiczu…
Przepraszam, że nie podałem kto się wypowiada!
“Jeden z olbrzymów, którzy pchali medycynę do przodu”
“Gdy widzę dzisiaj zamożne domy odgrodzone od ludzi alarmami i wysokimi murami, zza których poszczekują psy, przypominam sobie mieszkanie profesora Juliana Aleksandrowicza. Jakże inny był dom tego znanego przecież już wówczas człowieka. Przechodzę często koło tej kamienicy przy ul. Marii Curie Skłodowskiej. Mieszkanie Aleksandrowiczów było na parterze, skromne i gościnne. Trzy pokoje, w każdym pełno książek, egzotyczne pamiątki z podróży, a na ścianie pośród obrazów Dezyderata oprawiona w cienkie ramki. Profesor w koszuli w kratę i w kamizelce siedzi przy wielkim, starym biurku zarzuconym papierzyskami. Pani Maria Aleksandrowiczowa, już lekko pochylona, z uśmiechem na pomarszczonej, sympatycznej twarzy, niesie w drżących rękach filiżankę kawy, a czasem i kawałek sernika. Cieszą się z każdego gościa, choć codziennie przychodzi tu wielu ludzi. Ile kaw robi dziennie ta niemłoda już kobieta? I zawsze podaje je z gościnnym uśmiechem. Takich domów już nie ma, domu z taką atmosferą nie kupi się za żadne pieniądze.”
“W klinice wisiały popularne wówczas hasła: „Nienawiść zabija nienawidzącego i nienawidzonego”, „Życzliwi żyją dłużej”, „Bądź miły nawet dla swej żony przez siedem dni w tygodniu”. Były one autorstwa pisarza Jana Kurczaba, zafascynowanego humanitarnymi trendami w medycynie, a propagowało je Towarzystwo Higieny Psychicznej. Urządzono też w tej klinice międzywyznaniową kaplicę ozdobioną dziełami sztuki. To wszystko pół wieku temu szokowało.”
“Należał do tych niezwykłych, nieprzeciętnych ludzi, którzy potrafią w swoje życie wpisać coś więcej niż codzienność. Wielki uczony, a jednocześnie humanista, widział sens swojej pracy w pomocy człowiekowi.”
“Nigdy nie goniłeś za dobrami materialnymi; a wypracowałeś cenniejsze nad nie kapitały. Nasz Drogi Doktorze Twardy – pisali tak niedawno partyzanccy towarzysze broni z 72 pp AK - postawiłeś sobie pomnik “cenniejszy od spiżu”, bo wbudowany w umysły Polaków, w naszą świadomość, w nasze serca. Wziąłeś na swe barki udział w innym boju, w walce o zdrowie Polaków, w walce o ich zdrowy sposób myślenia, zdrowe przyszłe pokolenie”.
“Najistotniejszym elementem jego działania była integracja wysiłków uczonych i ludzi z różnych dziedzin życia społecznego, po to żeby jak to określał “zdrowiej żyć” i tak kształtować środowisko i stosunki społeczne, żeby nie zagrażały one zdrowiu. Uważał, że jeżeli przybywać będzie ludzi o takich samych poglądach, maleć będzie liczba tych, którzy często nadaremno oczekują w swych cierpieniach pomocy.”
“Coraz więcej przybywało wokół niego ludzi, którzy myśleli tymi samymi kategoriami. Z tymi ludźmi, pracownikami nauki, lekarzami, technikami, humanistami, duchownymi, dziennikarzami i studentami - zastanawiał się, co czynić by świat przyszły był lepszy i zdrowszy, aby ten świat w ogóle był.”
“Trapiły go sprawy zagrażające zdrowiu ludzkości, nawet te odległe, nie do podjęcia przez jednostkę. Mawiał często, że dwie trzecie mieszkańców globu choruje z głodu, a jedna trzecia z przejedzenia. Dociekał, dlaczego jest inaczej niż powinno być.”
Cytaty autorstwa profesora Juliana Aleksandrowicza…
“Za zdrowie wszystkich powinni czuć się współodpowiedzialni wszyscy, a nie tylko lekarze, którzy sami nie są wstanie zapobiegać środowiskowym czynnikom ryzyka dla zdrowia społeczeństwa.”
“Za swe powołanie jako lekarza uważam nie tylko leczenie chorych i niesienie im ulgi w cierpieniach, ale przede wszystkim zapobieganie chorobom.”
“Jak pisał Saint Exupery „katedra jest czymś więcej niż tylko sumą kamieni, ona nadaje im piękno i sens. Podobnie człowiek jest czymś więcej niż tylko sumą organów.”
“Człowiek jest tyle wart, ile uczyni dla drugiego.”
“Nie chcę pomniczka – mówił – żadnego, chcę tylko przekazać ludziom jak mają żyć, żeby byli zdrowi…”
“Wybrałem w życiu cel ważniejszy niż moja godność osobista. Jego realizacja wymaga często adaptacji, zagryzania zębów. Po to mi jest potrzebny prestiż społeczny, bym mógł wprowadzać to, co jest zgodne z moimi przekonaniami i wiedzą, a korzystne dla ludzi… Kto utrudnia mi działalność w interesie społecznym jest moim wrogiem.”
Martwił sie upadkiem prestiżu lekarza. Jak twierdził: relacje miedzy lekarzem, a pacjentem zakłócają pieniądze… A zawód lekarza jest także wyborem postawy moralnej, nie jedynie zarabianiem pieniędzy. Żałował wielce, że medycyna odeszła tak daleko od filozofii, z której wyrosła. “Bo jeśli się odetnie roślinę od korzeni – mówił – usycha”.
“Sens w tym, by troska o chorego przekraczała mury szpitala, przenikała do jego domu, zakładu pracy, gdzie rodzą się anomalia wyzwalające chorobę. Bo przecież w otoczeniu człowieka tkwią psychiczne i somatyczne przyczyny jego schorzenia”.
“Cóż, żyjemy w czasach tak skomplikowanych moralnie, że trudno odróżnić dobro od zła i tylko garstka ludzi myśli uczciwie o sprawach społecznych, wykraczając poza swój prywatny interes…”
„Jeśli w grę wchodzi ludzkie zdrowie, pójdę wszędzie, do partii i do Kościoła, bo nie moja ambicja jest tu ważna… Jestem lekarzem”.

“Jestem Żydem, ani to moja wina ani zasługa… Jako lekarz przedłużyłem życie tym, którzy w czasie wojny mnie uratowali. Odpłaciłem życiem za życie… Czy cokolwiek może przynieść człowiekowi większą satysfakcję niż przedłużenie życia drugiemu człowiekowi?… Tylko lekarz posiada ten dar… Jestem z genów żydowskich, lecz z kultury i gleby polskiej. Kim więc jestem? Nieraz mi radzono, bym pozostał za granicą. Czułem się obrażony taką propozycją. Z ciekawością pojechałem do Izraela i przekonałem się, że tam trudno by mi było żyć. Nie w tamtym, ale w tym kraju i dla tego kraju zrobiłem wszystko to, co zrobiłem…”
“Medycyna tkwi korzeniami w filozofii… My, ludzie współcześni, pazerni na pieniądze, zżerani ambicjami, odeszliśmy od filozofii i mamy zdrowia takie, jakich mamy lekarzy… Zawód lekarza jest wyborem postawy moralnej, a nie tylko zarabianiem pieniędzy.”
“Mądrość to rozum ujęty w ramy serca, kto jej nie ma, nie powinien podejmować się leczenia. Lekarz musi znać rzeczywistość i pojąć istotę spraw współczesnego mu świata, w jakim toczy się życie jego i pacjentów, wtedy zrozumie przyczyny ich cierpień i dobierze metody leczenia.”
“Wojna to szczególny rodzaj infekcji psychicznej – można ją porównać do nieuleczalnej choroby toczącej organizm: raka czy schizofrenii. Te choroby się jednak leczy. Tylko zbyt późne diagnozowanie i niedostatek wiedzy medycznej sprawia, że ludzie przedwcześnie umierają. Dlatego wybitni lekarze powinni wypracować metody zapobiegania przedwczesnym zgonom, jakie niesie wojna.”
“Przypisywano mu rozwinięcie Dekalogu o jedenaste przykazanie: „Nie odbieraj nadziei bliźniemu swemu”.
“Dodawał jeszcze: „Trwam i zalecam trwanie przy nadziei, nigdy bowiem nie wiadomo, w której chwili i skąd przyjść może ocalenie”.
“Na koniec chciałbym przytoczyć słowa prof. Dietla wypowiedziane tu w Krakowie – “Praca niech będzie waszym hasłem, wytrwałość tarczą, nauka ozdobą, a szczęście kraju nagrodą”. Czy może istnieć piękniejsze posłanie dla lekarza…?”
“Głównym przejawem niepowodzenia współczesnej medycyny jest to, że nie umie ona przeciwdziałać rozpowszechnianiu się chorób cywilizacyjnych. Możliwe, że wybuduje się kiedyś w Polsce kilkadziesiąt centrów onkologicznych, wiele nowych szpitali psychiatrycznych, ośrodków kardiologicznych, trudno jednak będzie uznać to za sukces medycyny.”
“Utopia pozwala snuć marzenia o dniu jutrzejszym, a z marzeń powstają programy.”
Fascynująca postać! Mam nadzieję, że udało mi się przybliżyć Ci sylwetkę Profesora.
Materiał stworzyłem na podstawie strony Polskiego Towarzystwa Magnezologicznego im. prof. Juliana Aleksandrowicza.
Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz
Opublikowany w Mistrzowie | Komentarze (2)




03 Listopad 2008
Dzisiaj po raz pierwszy odwiedziłem Pańską stronę - http://www.meduzo.pl
Powyższy artykuł pomógł mi na nowo uwierzyć w człowieka. Świadomość, że są mogą być nas ludzie podobnie myślący napawa nadzieja …
Dziękuje.
03 Listopad 2008
Wszystko co powyżej można przeczytać w tym tekście:
http://www.ptmag.pl/index.html?id=63593&location=f&msg=1&lang_id=PL
i o wiele więcej w innych artykułach o profesorze.
Ale należy docenić chęć głoszenia wiedzy
Pozdrawiam