Piski bezradnych. Apeluję do Twoich dni ostatnich!

12 Listopad 2008

Każdego dnia spotykam wiele cierpiących, bezradnych twarzy, które piszczą o pomoc jak pisklęta z opuszczonego gniazda.

Ktoś nie może się ruszać, ktoś nie może zrobić siku, jeszcze ktoś inny nie może nabrać powietrza - umiera.

Często są to stosunkowo młode osoby w wieku 50 - 60 lat: nałogowi palacze, alkoholicy, zmęczeni życiem i sobą ludzie.

Żal mi serce ściska, że tak jest.

***

Wchodzę do mieszkania…

Zatrzymuję się na chwilę… Rozglądam i czuję jak świnia w ludzkim korycie.

Staram się wyprzeć ze swojej świadomości wszechogarniający odór: mocz, kał, alkohol,  tytoń i Bóg jeden wie co jeszcze.

Myślę sobie wtedy: załatw co trzeba możliwie sprawnie jak się da.

Badam, rozmawiam, wypisuję recepty i inne papierzyska i wychodzę…

Po kilku wizytach w tych gniazdach zalewa mnie pod koniec dnia strumień smutku i rozgoryczenia.

***

Nie wiem ile masz lat? Czy jesteś zdrowy czy chory? Nie pytam też: co porabiasz na co dzień?

Apeluję do Ciebie z całego serca. Apeluję do Twoich dni ostatnich!

Twórz i pracuj póki możesz! Dbaj o swoje ciało, kochaj bliskich!

Walcz ile sił o lepszy byt!

Dokonuj mądrych decyzji, bądź uważny i aktywny!

Zastanawiaj się nad odległymi konsekwencjami swoich działań!

Ucz się od mądrzejszych od siebie jak żyć!

Żyj tak, byś mógł spokojnie umrzeć w czystym, schludnym domu w otoczeniu kochających Cię osób.

Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz

Tagi:
Opublikowany w częste problemy | Komentarze (4)

4 Responses to “Piski bezradnych. Apeluję do Twoich dni ostatnich!”

  1. Ratmed

    Ohhh, gdyby tylko Twój apel mógł trafić do co czwartego polskiego domostwa…
    Żal ogromny ściska serce, gdy widzi się w domu ciężko chorego, czy nawet umierającego człowieka. Jeszcze większy, gdy chory nie ma żadnej opieki ze strony rodziny, a której ilość członków obecnych przy chorym jest odwrotnie proporcjonalna do pozostałych dni jego życia:(

  2. czaku

    Witam,

    Rzadko kumpel opowiada mi o wizytach u lekarza. Ale jak dzisiaj usłyszałem, że lekarz zalecił mu picie herbatki z lipą, a jego recepta zawiera same naturalne metody to przyznam szczerze, że mnie zdziwił. Jednak ciekawość sięgnęła zenitu w chwili gdy powiedział: “I mam wejść na jego bloga, podać Ci adres?”. Tym samym trafiłem tutaj. Na tym jednak się nie kończy. Czytam sobie bloga i tak się zastanawiam w ilu młodych ludziach (nie tylko lekarzach) jest tyle zapału i chęci niesienia dobra? To chyba przyjemne iść do lekarza, na zwykłą, przyziemną wizytę i zauważyć, że człowiek ten w białym fartuszku jest w jakimś sensie zainteresowany tym, co i jak odczuwamy? Herbatka z lipą i miodem - wspomnienie dzieciństwa… Dlatego na pewno kiedyś Pana odwiedzę, ze swoim nieco bardziej złożonym niż przeziębienie problemem :)

    Pozdrawiam,
    Łukasz

  3. Konrad Kokurewicz

    @Ratmed
    Na chwilę obecną to, co zaproponowałeś jest niestety niewykonalne :(
    Cieszę się, że udało mi się dotrzeć z tą informacją do Ciebie i odbieramy ją na tych samych falach.
    Udanych, spokojnych wezwań do czystych miejsc!

    @czaku
    Witam serdecznie na naszym blogu! Dziękuję za miłe słowa.
    Gdybym kiedykolwiek był potrzebny - wiesz gdzie mnie szukać.
    Dużo gorącej herbaty lipowej z miodem! No i dodatkowo osoby, która z przyjemnością będzie ją dla Ciebie parzyć :)

    Pozdrawiam zdrowo!
    Konrad Kokurewicz

  4. TM

    Kiedyś pewna Pani Doktor wezwana do domu , do mojej chorej mamy, wystawiła jej dodatkową receptę z napisem ‘Więcej uśmiechu na co dzień(z uśmiechniętą buźką)’.
    Nie wiem do końca jaki to odniosło skutek, ale zostało zapamiętane na całe lata.
    Może zastosować taki chwyt u innych pacjentów? Może ‘zacykną’?

Zostaw komentarz