Jak pomóc w omdleniu?
30 Styczeń 2009
Omdlenie to napadowa, krótkotrwała utrata przytomności wskutek niedostatecznego ukrwienia mózgu.
Nagle ktoś robi się blady, szuka podparcia, słania się na nogach, lekko siada i mdleje…
Albo inaczej: osoba dostaje nóg jak z waty i delikatnie upada np. na chodnik – najczęściej nie robiąc sobie przy tym krzywdy.
Może zdarzyć się to wszędzie: w supermarkecie, autobusie, sali egzaminacyjnej, kościele czy po wyjściu z wanny.
Jak pomóc takiej osobie? Jak właściwie należy się zachować?
Każdy Czytelnik meduzo.pl musi to umieć.

W klasycznym omdleniu postępowanie jest proste.
Zapamiętaj!
Należy ułożyć osobę na plecach i unieść jej nogi do góry.
Pod wpływem siły ciężkości „krew z nóg” przedostaje się do niedostatecznie ukrwionego mózgu i osoba odzyskuje przytomność.
Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz
p.s. więcej informacji o pierwszej pomocy możesz znaleźć w serwisie Rafała Kościołowicza
Opublikowany w inne | Komentarze (5)

1 lut 2009, 22:41
Super Konradzie, że poruszasz tematy dotyczące udzielania pierwszej pomocy, trzeba zwiększać świadomość czytelników:)
Ja bym dodał jeszcze kilka rzeczy od siebie:
- warto takiej osobie zapewnić dostęp świeżego powietrza – rozluźnić ubranie pod szyją, otworzyć okna, drzwi, ew. wynieść z dusznego pomieszczenia
- jeśli po kilku minutach osoba omdlała nie dochodzi do siebie, nie odzyskuje świadomości, należy traktować ten stan jako utratę przytomności = sprawdzić czy poszkodowany oddycha, wezwać pogotowie ratunkowe, ułożyć w pozycji bezpiecznej zamiast w przeciwwstrząsowej (tej widocznej powyżej).
Pozdrawiam:)
2 lut 2009, 11:21
Witaj. Mam wątpliwość, która nurtuje mnie dłuższy czas. Jeżeli podniesiemy nogi pacjenta, krew z żył nie spłynie do serca, bo żyły zadziałają jak układ pojemnościowy – czyli zmagazynują krew (zastawki pozamykają się a ściany żył rozszerzą się). Żyły to nie tętnice, które nie zapadają się nawet przy braku ciśnienia krwi. Jaki jest więc sens podnoszenia nóg osoby omdlałej?? Czy chodzi tutaj o powrót krwi do serca z żył głębokich?? Prawdopodobnie to samo jest ze spodniami przeciw wstrząsowymi: założenie ich pacjentowi nie powoduje zwiększenie powrotu krwi żylnej do serca- jedyną zaletą takich spodni jest unieruchomienie kończyn dolnych przy urazach.
Czytałem kiedyś o tym w anestezjologii chyba Marino ale nie jestem pewien. Czy mógłbyś to sprawdzić?? Może się mylę Bardzo dziękuję
2 lut 2009, 14:36
Witam
Odnosnie Twojego opisu padaczki, umieszczonego u Morfeusza, pozwole sobie wkleic link do rownie nieprawdopodobnego opisu .
Zazwyczaj nie uprawiam guerilla-reklamy – jezeli jest to wbrew zasadom, prosze usunac wpis.
Pozdrowienia
abnegat.ltd
3 lut 2009, 22:06
Do arribada:
Zastawki w żyłach otwierają sie w kierunku serca, więc z uniesionych nóg faktycznie krew spływa, żyły magazynują krew gdy czlowiek się pionizuje (stąd „żylaki”). Nie zmienia to faktu, że „spływanie krwi z nóg” to skrót myślowy, który po prostu dobrze tłumaczy laikom i pomaga zapamiętać postępowanie. Bardziej medycznie (choć pewnie nie w 100% fachowo) przy omdleniu, gdy poszkodowany leży na wznak zwiększą sie perfuzja OUN, gdyż likwiduje się ciśnienie hydrostatyczne (grawitacja) działające powyżej serca w kierunku przeciwnym do pracy hemodynamicznej serca oraz jednocześnie zwiększa się powrót żylny do prawego serca przez przyspieszenie spływu z żył dolnej części ciała (teraz grawitacja pomaga nam). Jeśli serce jest zdrowe, to cały manewr szybko pomaga. W zawale odwrotnie.
Nie używa się już spodni przeciwwstrząsowych, choć ich działanie miało dobre uzasadnienie teoretyczne (w praktyce okazały się mniej przydatne – za dużo z nimi zabawy, za mało pożytku; a i krzywdę można zrobić…). Napompowanie tych spodni działało na dwa sposoby – 1. zwiększenie objętości krwi krążącej przez „wyciśnięcie” jej z kończyn dolnych; 2. zwiększenie ciśnienia krwi przez zwiększenie oporu obwodowego (zaciśnięcie naczyń kończyn dolnych).
6 lut 2009, 19:08
Brak tu skorelowania ze zwykłym BLS – gdzie ABC?. Istotne jest sprecyzowanie (skoro omdlenie to krótkotrwała utrata przytomności), iż trwa ono 1-2min. Po tym czasie mamy do czynienia z nieprzytomnością i tak też postępujemy.