Jak nie być tylkowiczem? Rodzynek #11.
18 Sierpień 2008
Jeśli wybierasz się do lekarza i nie jest to nic pilnego, to proszę rejestruj się na wtorek, środę albo czwartek. Poniedziałek i piątek zostaw innym.
Zarówno przed weekendem jak i po weekendzie w przychodniach zawsze więcej się dzieje, panuje wyższe ciśnienie. Rejestrując się na wtorek, środę albo czwartek unikniesz napiętej atmosfery, która tworzy się pod gabinetem lekarskim, gdy w krótkim czasie zbyt wiele osób chce coś załatwić.
Ludzie o niezbyt rozwiniętej inteligencji społeczno-emocjonalnej nie są w stanie zrozumieć, iż nie tylko oni są na świecie i że bardzo podobne sprawy do załatwienia u lekarza mają inni.
Tych którzy tego nie rozumieją nazywam tylkowiczami.
Gdy po wyczerpaniu wolnych miejsc do danego lekarza nawala asertywność u Pań pracujących w przychodnianej rejestracji zdarza się, że trafia pod gabinet lekarski całe stado spieszących się tylkowiczów.
Burza w szklance wody gotowa
Kilka przykładów z dnia dzisiejszego – sytuacja zwykle rozgrywa się w momencie gdy jeden Pacjent po zakończonej wizycie wychodzi z gabinetu lekarskiego a drugi doń wchodzi – to idealna okazja, szansa dla tylkowicza. Tylkowicz wyprzedza wtedy Pacjenta zarejestrowanego na daną godzinę i pyta:
- Tylkowicz1: Panie doktorze nie jestem zarejestrowany, bo już nie było miejsc ja tylko po skierowanie, przyjmie mnie Pan?
albo:
- Tylkowicz2: Panie doktorze, nie mogłam przyjść wcześniej, bo byłam w pracy potrzebuję tylko receptę dla mamy, przyjmie mnie Pan?
albo:
- Tylkowiczka3: Panie doktorze, już od godziny chodzę po przychodni nikt mnie nie chce przyjąć.
- Ja: A czy się Pani zarejestrowała w rejestracji?
- Tylkowiczka3: Nie, a przyjmie mnie Pan, bo ja tylko żeby Pan wyniki zobaczył?
albo – uwaga rarytas:

Do gabinetu wchodzi bez pukania około 70-letnia kobieta z kartką papieru i spisanymi chorobami (foto) wpycha mi kartkę przed oczy i pyta:
Tylkowiczka4: Panie doktorze jak Pan widzi jestem bardzo chora, przyjmie mnie Pan bez kolejki?
Itd. …
Wierzę, że Ty Drogi Czytelniku, Droga Czytelniczko inaczej postępujesz w drodze do lekarza.
Wierzę, że nie nadużywasz słowa „tylko”.
Wierzę, że rejestrujesz się na wyznaczoną godzinę przychodzisz punktualnie i jesteś przyjmowana(-y) przez swojego lekarza o wcześniej umówionym czasie.
Może ktoś z Was ma pomysł, jak unikać tego typu sytuacji i rozwiązać problem w kulturalny sposób?
Pozdrawiam zdrowo!
lek. Konrad Kokurewicz
Opublikowany w inne | Komentarze (17)

19 sie 2008, 1:33
Właśnie z powodu takich historii (zabrakło miejsc) bywam lekarza z własnej woli raz na 5 lat. Chyba,że już na prawdę żadne domowe specjały nie pomagają. Między innymi z tego powodu opuściłam sobie leczenie tarczycy, nie sposób się było dopchać po numerek mimo zapisania na dany dzień(sic!). Na szczęście TSH samo wróciło do normy. Z wrzodem na żołądku poszłam dopiero jak dostałam gorączki. Okazało się że to jest ostre zapalenie. I tak dalej i tym podobne. Jak mam iść do lekarza to mam traumę. Normalnie się boję pań z rejestracji. Niby często do zwykłego lekarza udaje mi się dopchać ale i tak czekam minimum godzinę za babciami. Muszę się wreszcie prywatnie ubezpieczyć, darmowa służba zdrowia wpędzi mnie do grobu
19 sie 2008, 8:38
Nie ma to jak rady od kuchni
W mojej mieścinie tylkowiczów mało, bo jednak każdy pilnuje jak oka w głowie swojej kolejki. Tyle, że panie rejestrujące nie kwapią się w podawaniu informacji o badaniach i zapisach, wierząc, że wszyscy wiedzą to co one. No i co jakiś czas się przewala się jakiś staruszek mruczący pod nosem coś w stylu „co to jest ta morfologia i OB?” i pałętający się od gabinetu do gabinetu…
20 sie 2008, 22:30
@lavinka
Witaj na naszym blogu! Przykro mi bardzo z powodu Twoich niemiłych przejść w kontaktach z „państwową służbą zdrowia”. Jeśli tylko masz taką możliwość lecz się prywatnie. Gdybym mógł Ci w czymś pomóc
- zapraszam do kontaktu.
@Teloch
Witaj na naszym blogu!
Rad od kuchni będzie więcej. Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam zdrowo!
lek. Konrad Kokurewicz
21 sie 2008, 21:01
Ja także u lekarza staram się bywać jak najrzadziej. Nie to że nie potrzebuję, ale odstrasza mnie wizja (pomimo rejestracji) kwitnięcia ileś tam godzin pod gabinetem, i co najgorsze z tego, słuchania rozmów wszystkich chorych i „chorych”, narzekania, wyżalania się itd.
Apropo tych „chorych” którzy chcą czegoś „przy okazji” i „tylko”, to nieraz w pogotowiu zdarza się, że zabieramy chorego do szpitala, a tu nagle ni stąd ni zowąd wyskakuje ktoś z rodziny z prośbą o zmierzenie ciśnienia, no bo on się przecież leczy…:)
Pozdrawiam
21 sie 2008, 23:02
Chyba Cię dodam do linków
22 sie 2008, 21:44
@ratmed
Witam serdecznie na naszym blogu – bardzo się cieszę, że zdecydowałeś się napisać komentarz. Odwalasz kawał świetnej roboty z artykułami na eioba.pl i http://blog.pierwsza-pomoc.net
Tak trzymać i gratuluję!
@Psychika
Dzięki i wzajemnie.
Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz
23 sie 2008, 21:58
Konrad, sam postawiles bloga na WordPressie? Moglbys mi wskazac prosty przewodnik jak to zrobic krok po kroku ?
PS. Ech ta informatyka…
24 sie 2008, 13:27
@Psychika
Tak, sam postawiłem meduzo.pl. Prawie wszystko co jest potrzebne do zaznania wordpressowego szczęścia można znaleźć tutaj
Ponadto bardzo wiele przydatnych informacji jest na: http://polskiblogger.pl i http://wpninja.pl
Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz
25 sie 2008, 11:35
Na Wpninja można nawet znaleźć sposób jak podkręcić sobie licznik feedburnera o tysiące użytkowników
Konrad dał świetne linki – Polskiblogger.pl miał całkowicie opisany proces instalacji krok po kroku. No i kto google nie błądzi
29 sie 2008, 8:30
O tak – jeśli idzie o „tylko” to codziennie słyszymy to dziesiątki razy lecz nie zajmujemy się zdrowiem z medycznego punktu widzenia. Tylko jedno pytanie w godzinach co tu dużo mówic gróbo wieczornych a następnie stos pytań. Ja tylko…. A możecie mi „tylko” powiedzieć. Co do słóżby zdrowia to ani nie jestem „tylkowiczem” ani pacjentem mimo że wszyscy w przychodni mnie znają a to dlatego że raz jasno wyraziłem swoje zdanie w temacie odwiedzania przychodni lekarskiej. Przychodzę do lekarza gdy mam taką potrzebę a miałem taką 15 lat wstecz. To pan nie lubi chodzić do lekarza – zapytała pani w recepcji gdy przyszedłem po wynik badań mojej drógiej połówki. Nie lubię – i tak poszło. Teraz pokazują mnie i szepcą – to ten co się boi lekarzy. Ha – super zabawa. Tak też poznałem lekarza a raczej lekarkę ponieważ przyszła mnie obejżeć – co to za gościu i przygarneła mnie na rozmowę. O tamtej pory mam do niej prywatny telefon dlatego że jak powiedziała „mam zdrowe podejście do służby zdrowia ale nie dla własnego zdrowia” i tak jak ja wyprowadziła się z miasta „W” na wieś. Zrobiłem to co uważałem za najważniejsze dla mojego zdrowia. Wyprowadziłem się od trujących gazów i dymu. Ha – „tylko” dla zdrowia. Pozdrawiam
31 sie 2008, 8:37
@antylicho
Witam serdecznie na naszym blogu!
Bardzo się cieszę, że podążasz swoją drogą i myślisz o własnym zdrowiu.
Pozdrawiam,
Konrad Kokurewicz
10 wrz 2008, 1:26
A najlepiej to być zdrowym,
). I czytać meduzo „sobie a muzo”,
)).
16 wrz 2008, 22:59
@Cezary
Ach ten blog! Już nawet fraszki powstają na temat meduzo.pl
Bardzo piękne w dodatku :0
Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz
9 paź 2008, 23:22
szkoda ze nie pracuje juz w przychodni bo bym sobie to wydrukowal i na drzwiach przykleil
swietnie napisane plus ta fotka 
pozdrawiam
15 paź 2008, 12:54
@szczudlo
Wiktor witam serdecznie na naszym blogu! Dzięki za miłe słowa.
Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz
16 kwi 2009, 15:34
> Wierzę, że rejestrujesz się na wyznaczoną godzinę przychodzisz punktualnie i
> jesteś przyjmowana(-y) przez swojego lekarza o wcześniej umówionym czasie.”
No niestety nie.
Ostatnim razem jak przychodziłam do swojej przychodni, to musiałam wstać o 5:00, o 6:15 być pod przychodnią, o 7:00 wejść do środka, o 7:10 dostać numerek …
A potem przyjść z wyprzedzeniem i czekać nawet godzinę czy półtorej, bo godzina z numerka nijak się ma do godziny przyjęcia.
Zdarzało mi się wchodzić i pytać, czy lekarz mnie przyjmie bez numerka, jeśli poczułam się chora np. koło południa (numerki skończyły się o 7:15), a czułam , że następnego dnia nie dam rady iść do pracy i potrzebuję zwolnienia.
Od pewnego czasu przestałam tam przychodzić.
„Może ktoś z Was ma pomysł, jak unikać tego typu sytuacji i rozwiązać problem w kulturalny sposób?”
Banalnie – zatrudnić więcej lekarzy – tak, żeby zapisanie się na wizyte było możliwe w sensownym terminie.
5 lut 2010, 11:36
A ja jestem tylko Tylkowiczką. Choruję raz do roku na grypę. Rano idę do przychodni a pani recepconista uświadamia mnie, że lekarz przyjmie mnieza tydzień. Przecież ja jestem chora teraz! No tak ale emerytki zapisują się na zapas, a nuż jakaś choroba wyjdzie. recepcjonista: proszę siedziec pod gabinetem doktora, jak wyjdzie to zemdleć, albo brać owe emerytki na litość, może któras przepuści. Tylko że ja potrzebuję jedynie zwolnienia lekarskiego i zamiast kurowac się w łóżku, cały dzień spędzam w poczekalni.Paranoja. Ostatecznie chodzę z goraczką do pracy, wizyta w przychodni jest gorszą traumą.