Dlaczego warto zapomnieć o zrobieniu sobie tatuażu?
26 Marzec 2009
De gustibus et coloribus non est disputandum
O upodobania i kolory nie należy się spierać
Dostałem kilka maili z pytaniami o tatuaże.
O gustach się nie dyskutuje - więc nie będę. Ale swoją opinię wyrażę.
Nie lubię tatuaży, kolczyków i tym podobnych “cudeniek”.
Deprymujące szczególnie są motylki i strzałki w miejscu gdzie kończą się plecy. Moim zdaniem jest to wulgarne, badziewiaste i niczemu dobremu nie służy.
Istnieje tyle innych, bardziej dojrzałych form ekspresji swojego ja.
***
Teraz wymienię potencjalne zagrożenia zdrowotne związane z tattoo precedensem:
- wirusowe zapalenie wątroby B, C
- HIV
- zakażenia skóry i tkanki podskórnej
- możliwość rozwoju blizn, keloidów
- rozerwanie skóry
- odczyny alergiczne
- kontaktowe zapalenie skóry
- miejsca tatuowane ulegają 30 razy częściej zrakowaceniu
- tatuaż ogranicza możliwość przeprowadzenia zabiegu operacyjnego, punkcji lędźwiowej, zastosowania fizykoterapii w danym miejscu, etc.
***
Powoli gromadzę materiały - może kiedyś opublikuję album starych tatuaży u starszych ludzi.
Osoby te bardzo często wstydzą się i krępują rozebrać podczas badania fizykalnego.
Porozciągane w pionie i poziomie tatuaże wyglądają paskudnie i maszkaronowato.
***
W znanym akademickim podręczniku Anatomii patologicznej pod reakcją Stefana Krusia czytamy, że:
Tatuaż najczęściej nie zakłóca stanu zdrowia, ale potwierdza defekt intelektu. Kłopot może wyniknąć, kiedy żona Zosia odkryje na piersi męża napis “Kocham Basię”.
W środowiskach o niskim poziomie intelektualnym istnieje zwyczaj wstrzykiwania do skóry chińskiego tuszu (tatuaż).
***
Dodatkowe dwie sprawy do przemyślenia przed podjęciem decyzji: prujemy skórę czy nie prujemy?
- Zastanów się dokładnie - jak będziesz patrzeć na tę “ozdobę” za 10, 20, 30 lat? Wyobraź sobie, że musisz nosić te same buty - wybrane dzisiaj i supermodne, przez kolejne kilkadziesiąt lat? Na początku może być to zabawne, ale co potem?
- Kiedyś jeden z kolegów lekarzy opowiedział mi smutną, ale prawdziwą historię. “Pewien młody i przystojny człowiek stracił przytomność na ulicy. I gdyby nie tatuaż, to może by go odratowano. Ale uznano, że to na pewno narkoman albo alkoholik i zawieziono do Izby Wytrzeźwień. Gdyby trafił do szpitala, miałby szansę. Miał krwotok mózgowy i zmarł, bo uznano, że pewnie sam jest sobie winien.”
Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz
Opublikowany w medycyna 80/20 | Komentarze (20)




26 Marzec 2009
Autor tych zacytowanych słów z podręcznika chyba też nie gustuje w tatuażach.
26 Marzec 2009
Czy te zdjęcia rzeczywiście przedstawiają zmiany wywołane tatuażem? Mi kojarzą się z efektem użycia tzw. czarnej henny.
26 Marzec 2009
@Krzysztof Lis - oj nie gustuje
@Mak Sym - faktycznie, zmiany na zdjęciach przedstawiają zmiany po tatuażach z czarnej henny
Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz
26 Marzec 2009
Ciekawy temat:-)
Prawdą jest, iż każde naruszenie ciągłości skóry niesie za sobą ryzyko zakażenia. Tyle tylko, że nie tyczy się to wyłącznie studiów tatuażu, a także bloków operacyjnych, gabinetów zabiegowych itp.
Tatuażu nie mam, jednak nielubiane przez Ciebie kolczyki są obecne w moim ciele. I wiesz co? W studiu, w którym wykonywane było przekłucie były zachowane dużo lepsze warunki czystości i sterylności, niż w niejednej placówce służby zdrowia w której miałem (nie)przyjemność przebywać.
Napiszę teraz o ludziach wykonujących przekłucia (piercing). Co odróżnia ich od wielu pracowników ochrony zdrowia? To, że dla nich to co robią jest w życiu największą pasją. Oprócz tego co robią w pracy to sami posiadają kolczyki, tatuaże. Wielu z nich zna lepiej anatomię pewnych części ciała niż niejeden z nas.
Nie trafił mi się jeszcze widok piercera wykonującego przekłucie bez rękawiczek. A niestety pielęgniarek czy ratowników robiących iniekcje bez spotkałem już kilka w mojej krótkiej karierze…
Oczywiście tatuaż jest całkiem inną sprawą niż kolczyk. Kolczyk można wyciągnąć w każdym momencie, zostają po nim punktowe blizny, często niewidoczne na pierwszy rzut oka. Z tatuażem już nie jest tak różowo. Każdy powinien być świadomy konsekwencji tego co robi, i takie też jest zadanie osoby wykonującej tatuaż/przekłucie.
Osobiście jestem bardzo tolerancyjny na tego typu zmiany ciała. Wychodzę z założenia, że każdy ma prawo z nim robić co mu się podoba. A że my musimy się później z tym “męczyć”? Taka nasza rola. Osobiście wolę mieć styczność z pacjentami wytatuowanymi, wykolczykowanymi, kiedy wiem, że mam zachować szczególną ostrożność, niż z takimi którzy nie dbają o swoją wagę od lat, i udzielenie im pomocy zależne jest od wytrzymałości mojego kręgosłupa.
Fajnie Konrad, że uświadamiasz ludzi w tak wielu kwestiach.
Nie podoba mi się jedynie cytat pana Krusia, który wrzucając ludzi do jednej szufladki staje się takim samym człowiekiem z “defektem intelektu”:(
PS. W tytule posta powinna być odmiana “tatuażu”;-)
26 Marzec 2009
@Ratmed - dziękuję za bardzo wartościowy komentarz! Zwróciłeś uwagę na naprawdę ważne sprawy. Odmianę poprawiłem.
Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz
26 Marzec 2009
Konrad, czy te zagrożenia odnoszą się do robienia tatuaży w extra czystych, dobrych warunkach ?
26 Marzec 2009
Słyszałem, że do przeszczepów nie bierze się kandydatów z tatuażem. Czy to prawda ?
26 Marzec 2009
@Integralny - w dobrym studio ryzyko z pewnością jest mniejsze niż w złym.
@Cezary - póki co nie wiem jak to jest do końca. Jak się dowiem, to napiszę.
Pozdrawiam zdrowo!
Konrad Kokurewicz
26 Marzec 2009
@Integralny
Zagrożenia odnoszą się tak naprawdę do każdego miejsca, w którym wykonywane są wszelkie zabiegi (mogą to być nawet gabinety kosmetyczne!), więc i do najczystszych miejsc.
Tyle tylko, że tam te zagrożenia są ograniczone do minimum (jeśli nie do zera). Stosowane są sterylne, jednorazowe igły, wysterylizowane kolczyki, bardzo często też piercerzy i osoby wykonujące tatuaże stosują jałowe rękawiczki lateksowe (a jeśli nie to niejałowe).
No i czystość pomieszczeń, o której pisałem wcześniej - większa, niż w niejednej placówce medycznej.
26 Marzec 2009
Nawet sterylne warunki zabiegu nie gwarantują bezpieczeństwa. Chodzi podobno o pojemniki z pigmentem,które są wielorazowego użytku.
26 Marzec 2009
Witam!
Zupełnym przypadkiem znalazłam się na tej stronie, ale myślę, że opinia takiej osoby jak ja pozwoli spojrzeć na sprawę w szerszym świetle.
Zgadzam się, że higiena jest niezwykle ważna-dla mnie to jest priorytet, gdy tatuuję i nie wyobrażam sobie pracy bez rękawiczek i jednorazowego sprzętu (a co do kubeczków to też są jednorazowe-nalewa się do nich tusz z buteleczki).
Zawsze staram się również uświadomić klientów z czym wiąże się taka ozdoba, oprócz tego, że jest na stał. Młodym tłumaczę, aby wybierali wzory uniwersalne, a nie nazwę ulubionej kapeli; dziewczyną aby nie tatuowały sobie imion chłopaków i brzucha przed pierwszą ciążą…. Ale każdy i tak zrobi co zechce, jeżeli mu na tym zależy, ponieważ właśnie tak chcą wyrazić siebie w danym momencie. I czasami są to tylko motylki, a czasami imię zmarłej matki-od zwykłej ozdoby po hołd ukochanej osobie. Wybór wzoru na tatuaż to nie jest kwestia dojrzałości, ale wybór wzoru na pewno!
Mam kilka tatuaży i są one częścią mnie jak znamię, pieprzyk, coś z czym się urodziłam, a nie są czymś specjalnym naprawdę-po prostu zbiór kresek i cieni. Bo tu nie chodzi o posiadanie fantastycznego wzoru, ale tego właśnie idealnie dopasowanego, który nie naznacza a oznacza mnie…
Dla niektórych jest to magiczny ceremoniał, a dla innych pierwszy i ostatni raz kiedy musieli zapłacić za tak ból. Kto spróbował ten wie.
Nie będę filozofować na temat tatuażu, choć kusi mnie niezmiernie
A jeżeli chodzi o ryzyko….no cóż…chyba całe życie człowiek ryzykuje. Czy mam unikać pięknego słońca dlatego, że może promieniowanie może powodować raka? Prawda leży po środku-jak zwykle
Napomknę tylko, że nie posiadam zbyt wielu tatuaży, a kolczyki które kiedyś posiadałam wyciągnęłam, bo to już nie byłam “ja”, ale kto wie- może coś sobie przekłuję kiedyś, tak aby wyrazić siebie…
Ratmed, dziękuję za obiektywność
ps. Jeżeli ktoś ma pytania na temat tattoo to proszę pisać
26 Marzec 2009
witam
odnosnie tatuazu, jak sie naczytalam o zagrozeniach to mam metlik niesamowity, zakazenia, atrofia…
Dac sobie spokoj z tatoo?!
pozdrawiam
26 Marzec 2009
Jest ryzyko jest zabawa . Na ogół tatuaże upamiętniają ważne lub przełomowe chwile w życiu człowieka . Swoim artykułem próbujesz wzbudzić strach w czytelnikach równie niebezpieczne może być pobieranie krwi w przychodni co tatuowanie . Uważam że powinieneś wykazać więcej tolerancji wobec tej sztuki i otworzyć oczy na jej drugą lepszą stronę
Pozdrawiam Rose
26 Marzec 2009
[*] hahahaha pozdro ziomuś wiekszych bzdur nie czytałam + nie wiem w jakich warunkach te tatuaże by były robione….polowych?
26 Marzec 2009
Mam 2 tatuaże i opłaca się troche bolało ale są zajebiste
duży smok na plecach i czaszka na ręce, planuje za 2 miesiące ide zrobić sobie jeszcze na nodze skorpiona.
26 Marzec 2009
Artykuł beznadziejny. Nie wiem skąd Pan Konrad wziął dane w tym temacie. Najbardziej rozbawił (a może nie rozbawił, bo taki pogląd to tragedia) poniższy argument:
iedyś jeden z kolegów lekarzy opowiedział mi smutną, ale prawdziwą historię. “Pewien młody i przystojny człowiek stracił przytomność na ulicy. I gdyby nie tatuaż, to może by go odratowano. Ale uznano, że to na pewno narkoman albo alkoholik i zawieziono do Izby Wytrzeźwień. Gdyby trafił do szpitala, miałby szansę. Miał krwotok mózgowy i zmarł, bo uznano, że pewnie sam jest sobie winien.”
To czysta paranoja. Jak można tak argumentować kwestie zrobienia sobie tatuażu. Mam wrażenie, że Pan Konrad nie ma a bardzo by chciał mieć tatuaż. Ja mam jeden na ramieniu i zrobię sobie w przyszłości jeszcze jeden.
26 Marzec 2009
co do kolesia z ulicy z tatuażem to nie on miał problem, że miał tatuaż ale ludzie którzy maja nastawienie na anty związane z osobami z takimi ozdobami ciała. Społeczeństwo zamkneło ludzi w takich sterotypach “więzien, kryminalista” !!! żal mi ludzi o takich poglądach. Następnym razem ruda, niewidoma, karłowata osoba zemdleje i też nikt do niej nie podejdzie, bo inny niż blandyn czy brunet, widomy wysoki, więc też UMRZE ? BO K..A KTOŚ UWAŻA ŻE TO inne niż ja ….. ODPOWIEDZCIE SOBIE NA KILKA PYTAŃ CI, KTÓRZY SZUFLADKUJĄ LUDZI !!! Pozdrawiam łukasz
26 Marzec 2009
“Tatuaż najczęściej nie zakłóca stanu zdrowia, ale potwierdza defekt intelektu. Kłopot może wyniknąć, kiedy żona Zosia odkryje na piersi męża napis “Kocham Basię”. ”
Proszę następnym razem zastanowić się zanim napisze ktoś kolejne głupoty. Przed ślubem nie widziała pańska żona pana bez koszulki ? -ŚMIESZNY ARGUMENT
Czy autor tego tekstu ma problemy z intelektem albo kompleksy na jego punkcie ? Co chwile powtarza się to słowo zupełnie bez żadnego normalnego uzasadnienia.
Jeżeli ma mi się coś podobać nawet kosztem mojego zdrowia to co ma druga osoba do tego ? Przecież każdy swój rozum ma
26 Marzec 2009
co wy piszecie mam znajomego co go w szpitalu zarazili zoltaczka :)a co do opowiesci o czlowieku ktorego nie odwieziono do szpitala z powodu tatuazu…dla mnie swiadczy to o intelekcie ludzi zyjemy w cywilizowanym swiecie tatuaz jest sztuka a argumenty typu wstrzykiwanie pod skore chinskiego tuszu sa jak najbardziej nie na miejscu czego nie pokazano zdjec gdzie tatuaz zdobi cialo a nie je szpeci wiadome o gustach sie nie dyskutuje osobiscie mam sporo tatuazy z ktorych kazdy cos symbolizuje opisuje jakies zdarzenie i sa czescia mnie…
26 Marzec 2009
ludzie pokazują siebie róznie np. przez ubiór, a inni w postaci tatuazu. Zazwyczaj ludzie ktorzy je mają umapietniaj daną sytuację badz kogos na kim im zalezy to forma przekazu dla innych jak i pamięć dla samego siebie o człowieku, czynie bądz tez podróży czy innych ważnych rzeczach dla człowiego noszącego tak zwaną dziarę. Tatuaż jest teraz na porządku dziennym także dyskryminacja ludzi z tego powodu jest dla mnie glupotą, “nie chcesz nie patrz się nie musisz zrobiłam to dla siebie nie dla ciebie” tak zazwyczaj odpowiadam ludzią ktorym nie podobają się moje tatuazę !! Aktualnie mam dwa ktore przypominają mi o tym co się wydażyło i jak bardzo się zmieniłam, mówią mi jak kiedyś postępowałąm i że nigdy mam już nie popełniać tych samych błędów !